Nie będę pisał, że to był „wyjątkowy dzień pełen wzruszeń, poruszeń i niezapomnianych chwil”. Magię zrobili sami Noemi i Alan. Od początku było widać, że nie ma tu stresu związanego ze ślubem jako wydarzeniem. Była za to radość z tego, co właśnie się dzieje. Z tego, że za chwilę zostaną małżeństwem. I chyba nie tylko oni mieli tego dnia poczucie, że dzieje się coś ważnego. Wzruszeni i szczęśliwi byli też ich goście. Tacy naprawdę „ich” ludzie. Miała być też krótka sesja we dwoje. Kilkanaście minut i wracamy do gości. Tylko że z Noemi i Alanem przepadliśmy 🙂 , a Żabi Dwór miał kilka miejsc, których szkoda było nie wykorzystać. I tak z kilkunastu minut zrobiło się dobre pół godziny. I bardzo dobrze. Trochę spaceru, rozmowy, bliskości i żadnego wielkiego pozowania.
Mniej pozowania. Więcej życia.

































































































